Co warto zobaczyć na Majorce

Zwiedzanie Majorki zaplanowaliśmy na dwa dni. Wynajętym Renault Captur wyruszyliśmy z Cala Mesquida. Naszym pierwszym przystankiem była Alcudia.

Alcudia to portowe miasteczko otoczone murami obronnymi, położone w północnej części Majorki,

Przechadzaliśmy się kameralnymi uliczkami, pełnymi straganów i sklepików.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Miasto było ustrojone w białe girlandy, które nie tylko wyglądały urokliwie ale chroniły przed słońcem. Próbowałam się dowiedzieć czy te girlandy coś oznaczają, Otrzymałam informację, że zwykle tak się dzieje gdy miasto świętuje.

1-20160712_101934

Spacer wąskimi uliczkami zakończyliśmy konsumpcją pysznych sorbetów, przygotowywanych na miejscu w małej lodziarni. Aby dokładnie dopytać się czy lody nie zawierają mleka i jajek musieliśmy rozmawiać zarówno po angielsku, jak i po hiszpańsku. Inwestycja w naukę języków obcych siostry Alergika, kolejny raz się opłaciła:).

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Z Alcudii udaliśmy się w kierunku Port de Pollenca zatrzymując się na klifach De Formentor.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Półwysep Formentor leżący na północno-zachodnim krańcu wyspy nie bez powodu uznawany jest za najbardziej urokliwy zakątek Majorki. Dech zapiera lazurowe morze, które zlewa się z błękitem nieba. Piękny krajobraz klifowy podziwiamy z wysokości 232 m.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Mieszkańcy wyspy nazywają ten zakątek „miejscem spotkań wiatrów”. Nie wiało podczas naszego pobytu, słońce grzało bardzo mocno a podziwianie krajobrazu umilał nam hiszpański gitarzysta:)

Wejście na De Formentor jest bezpłatne.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Powyżej pięknych klifów rozpościerają się wąskie serpentyny dróg, które wiodą nielicznych śmiałków na sam szczyt góry, skąd widok na klify jest jeszcze bardziej ujmujący. 

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Miejsce to niestety nie jest zagospodarowane, mało kto wjeżdża aż tak wysoko. Po drodze spotykaliśmy za to wielu śmiałych kolarzy, którzy całą drogę na szczyt pokonywali na rowerach. Ogromny szacunek, zwłaszcza w ten upał.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Wyjechaliśmy z przylądka kierując się do miast Soller i Port de Soller. Po drodze mijaliśmy sady pomarańczy i cytryn. 

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Zatrzymaliśmy się w centrum Soller, aby coś przekąsić, znów przydała się znajomość hiszpańskiego. Najbezpieczniejsza dla Alergika okazała się sałatka z oliwą i sokiem z cytryny oraz pizza. W trzech lokalach ciasto na pizzę zawierało dodatek mleka. Hiszpanie nie bardzo potrafią zrobić właściwe ciasto na pizzę:(

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Przez miasto przejeżdża The Orange Express, słynny Pomarańczowy Tramwaj, który łączy miasto z Port de Soller.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Z Soller kierowaliśmy się do Valdemossy po drodze podziwiając urokliwe miasto Dela. 

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Zatrzymaliśmy się w Valdemossa.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Valdemossa to niewielka miejscowość wśród gór Sierra de Traumuntana, położona 17 km od stolicy wyspy Palma. Początki miasta sięgają XIV wieku kiedy to król Sancho, cierpiący na astmę kazał wybudować pałac w górach.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

W klasztorze Kartuzów znajduje się muzeum Chopina. Chopin przybył na Majorkę z uwagi na klimat, który miał służyć jego nadwątlonemu zdrowiu. Niestety zima 1838-1839 roku była deszczowa i Chopin się przeziębił. Zimę spędził w tym miejscu wraz z francuską pisarką i swoją ukochaną George Sand.

W muzeum Chopina można zobaczyć pianino, na którym grał Chopin, kilka domowych sprzętów, pukiel włosów artysty, który przechowywała w książce George Sand oraz listy i rękopisy. Muzeum jest własnością prywatną. Wejście kosztuje 4€.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

W Valdemossie, niedaleko muzeum Chopina odkryłam mały sklepik z ekologiczną żywnością oraz lodziarnię, w której znów posmakowaliśmy ciekawych smaków sorbetów.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Drugi dzień zwiedzania rozpoczęliśmy od Couevas del Darch.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Jaskinie Smoka znajdują się w kolejnym urokliwym mieście portowym w Porto Cristo.

Bilety wejściowe do jaskiń bez problemu kupiliśmy na miejscu. O 10:30 rano nie było kolejek, a jest przecież szczyt sezonu. Wszystko poszło bardzo sprawnie. Wejście do jaskiń odbywa się o każdej pełnej godzinie. Bilet wstępu dla osób dorosłych kosztuje 15€, a dla dzieci do 12 roku życia 8€.

Zwiedzanie trwa godzinę, jest czas by chwilę się zatrzymać i podziwiać zapierające dech stalaktyty, stalagmity i głębokie jaskinie. Można robić zdjęcia ale bez korzystania z flasha.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Jaskinia jest oświetlona, warto sobie jednak wyobrazić jak trudna musiała być jej eksploracja gdy nie było tu światła.

Jako pierwszy odkrył to miejsce niemiecki topograf i speleolog M.F. Will w 1880 r. To on także jako pierwszy narysował plan jaskini.

W jaskini panuje bardzo wysoka wilgotność, sprzyjająca formowaniu się nacieków. Mojemu Alergikowi oddychało się bardzo dobrze. 

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

W jaskini nie jest zimno, nie trzeba więc zakładać ubrań z długim rękawem. Dla małych dzieci warto zabrać ze sobą sweterek, bo podczas oczekiwania na koncert można jednak poczuć chłód.

Małe jezioro w jaskini nazywa się Łaźnią Diany.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Uwagę przyciąga Canal Azul – Błękitny Kanał, który jest połączony z jeziorem Martel. Jezioro Martel odkrył francuski speleolog, o tym właśnie nazwisku. Podziemne jezioro Martel ma długość 170 m i od 4-12 m głębokości.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Zwiedzanie Cuevas de Darch kończy się 10 minutowym koncertem muzyki klasycznej w ogromnej jaskini nad Jeziorem Martel.

Kwartet muzyków koncertuje na łodziach płynących wzdłuż jeziora.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Koncert jest obowiązkowy, warto zająć miejsca w dolnej części jaskini po lewej stronie od wejścia, gdyż od niej właśnie najbliżej jest do wyjścia i do kończącej zwiedzanie przejażdżki łodzią po jeziorze Martel. Unikamy w ten sposób oczekiwania w kolejkach na przepłynięcie łodzią. Płynie się krótko, ale i tak pozostaje się pod ogromnym wrażeniem uroku tego miejsca. Odwiedzając Majorkę bez wątpienia należy zobaczyć Smocze Jaskinie.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Z Porto Cristo przez Manacor dotarliśmy do Palmy czyli do Palma de Mallorca– stolicy Majorki i największego miasta Balearów. Palma jest ośrodkiem turystycznym, w którym życie toczy się na placach, w kafejkach i wśród zabytków.

Obejrzeliśmy Katedrę La Seu, wznoszoną przez 5 stuleci w stylu gotyku katalońskiego, dokończoną przez artystę Antoniego Gaudego.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Typowymi dla hiszpańskich miast są promenady i place.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Promenada w Palmie ciągnie się od morza do centrum miasta. Przypomina tę słynną Rambla z Barcelony, pełną kafejek i barów. Na początku i końcu tej promenady usadowiły się dwa kamienne sfinksy.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Napotkaliśmy także dwa bliźniacze domy w stylu modernistycznym z początku XX wieku, przypominają budowle z Barcelony!

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Wielu turystów korzysta z przejażdżki dorożką i takiej formy zwiedzania miasta. Mój Alergik widząc te dorożki za każdym razem wołał „uwolnić konie!”. 

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Oczywiście w centrum Palmy także znalazłam mały sklepik z ekologiczną żywnością. Wypiliśmy świeżo wyciśnięty sok z hiszpańskich pomarańczy.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

Wróciliśmy do Cala Mesquida i zastaliśmy ogromne fale wraz z zakazem kąpieli. Pogoda na Majorce trochę nas zaskoczyła. Nastawiliśmy się, że jest jak w Turcji a to przecież wyspa i każdego dnia mamy inną pogodę:) Zaskoczenie jest pozytywne, bo taka pogoda jest zdecydowanie lepsza dla alergików. Odpoczynek od słońca jest bardzo wskazany. Za trzy dni wracamy nad polskie morze. To nasza pierwsza wizyta na Majorce ale zakładamy, że nie ostatnia.

Fot. Katarzyna Jankowska

Fot. Katarzyna Jankowska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *