Samochodem do Chorwacji

Samochodem do Chorwacji

Rok rocznie spędzaliśmy wakacje z naszym alergikiem w hotelach z wersją all inclusive.

Decydowaliśmy się na taką opcję z kilku powodów:

  • bogaty wybór posiłków, każdy wybrał zawsze coś dla siebie,
  • dostęp do różnorodnych posiłków odpowiednich dla alergika,
  • odpoczywałam od gotowania,
  • tata alergika porzucał auto na rzecz samolotu,
  • praktycznie o nic nie musieliśmy się martwić, skupialiśmy się na wypoczynku.

Wiele porad o tym jak przygotować się do zagranicznego wyjazdu z alergikiem poznasz po przeczytaniu wpisu: Zanim wybierzesz się na zagraniczne wakacje alergika.

Przyda Ci się także wiedza zawarta TUTAJ 

Niestety takie zagraniczne wyjazdy all inclusive mają także swoje minusy.

Te które ja zauważam to:

  • więcej stacjonujemy, mniej zwiedzamy,
  • dziecko przyzwyczaja się do opcji, że do wszystkiego ma łatwy dostęp i się rozleniwia,
  • nadmiar różnych posiłków kusi zwłaszcza nastoletnie dzieci, trudniej im odmówić tego co na co dzień nie otrzymują np. słodkich gazowanych napojów czy sztucznych sorbetów popularnych firm,
  • po 10 dniach jesteśmy znudzeni powtarzalnością posiłków i programem artystycznym.

Jako, że mój alergik to 13 letni chłopiec, któremu chcę pokazać różne formy podróżowania i poznawania świata, w tym roku zdecydowaliśmy się na podróż samochodem do Chorwacji.

W planach mamy zwiedzanie pobliskich rejonów, Park Narodowy Jezior Plitwickich i wycieczkę do Wenecji.

Nasz apartament znaleźliśmy przez booking.pl ale skontaktowaliśmy się z właścicielem apartamentu bezpośrednio, drogą mailową i telefoniczną.

Rezerwacja w ten sposób wyszła nas po prostu taniej.

Podróż zaplanowaliśmy na noc. Wyjechaliśmy z Warszawy o 2 w nocy sobotę w kierunku na Ostrawę, Brno, Wiedeń, Grac, Maribor, Lubljanę, Rijekę do Opatiji.

Winiety na Czechy (miesięczna 440 koron), na Austrię (9 €) kolejną na Słowenii (miesięczna 30 €). Benzyna kosztowała 4,80 zł do 5,40 zł w przeliczeniu na 1 litr. 

1200 km pokonaliśmy w 10 godzin, w Opatiji stawiliśmy się na godzinę 12:00 w południe.

Podróż nie była dla nas męcząca, wyjazd z soboty na niedzielę okazał się wolny od korków. Nie staliśmy także na granicy z Chorwacją, co o tej porze roku raczej jest rzadkością.

Mój alergik spał praktycznie całą podróż. Gdy się przebudził podgryzał grissini, zjadł przygotowaną w domu kanapkę i pił wodę. Zwykle nie chce jeść w podróży, a ostatni posiłek zaserwowałam mu o 24:00 przed wyjazdem, więc nie był też głodny.

Apartament okazał się lepszy niż na zdjęciach. Był dokładnie wysprzątany, pewnie też z uwagi na fakt, że podkreślaliśmy nasz pobyt z alergikiem.

⇒Więcej na temat apartamentu w kolejnym wpisie.

To co ja lubię w podróżowaniu samochodem najbardziej to fakt, że można się zatrzymać tam gdzie potrzebujemy. Mój mąż woli zatrzymać się tylko w razie konieczności, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce:)

Z tego też powodu zdjęcia wykonuję w czasie jazdy.

W Austrii nie mogłam oderwać wzroku od żółtych pól pełnych pięknych słoneczników.

Fot. Katarzyna Jankowska

Słowenia zaskoczyła mnie soczystą zielenią i wszechobecnymi górzystymi lasami.

Fot. Katarzyna Jankowska

A tak uchwyciłam wjazd do Opatiji.

Fot. Katarzyna Jankowska

Już niebawem napiszę więcej informacji o naszym pobycie, zakupach spożywczych pod kątem alergika, restauracjach, które odwiedzimy i miejscach, które zobaczymy.

Dużo słońca!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *